Historia Pauliny
Paulina zaczynała w momencie, kiedy stres, brak czasu na gotowanie i częste jedzenie na mieście mocno odbijały się na jej samopoczuciu. Dała sobie 90 dni regularności, zaczęła wcześniej wstawać i trenować w domu. Z czasem coś, do czego na początku musiała się zmuszać, stało się częścią jej codzienności.
Paulina szczerze o swojej przemianie
Co działo się w Twoim życiu, kiedy zdecydowałaś się rozpocząć przemianę, i w jakim byłaś wtedy miejscu, jak wyglądały Twoje samopoczucie, codzienność oraz podejście do własnego ciała?
W czasie, kiedy zdecydowałam się na przemianę, w moim życiu było dużo stresu, męczenia się i brakowało mi czasu na gotowanie przez to, że mieszkałam ze współlokatorami i nie było między nami zbyt dobrze. Nie chciało mi się spędzać czasu w domu i jadłam niestety w fast foodach, co przełożyło się na przybranie na wadze. Moje samopoczucie było wtedy okropne i powiedziałam sobie, że czas zabrać się za siebie.
Jakie obawy miałaś przed rozpoczęciem przemiany i które z nich po czasie okazały się zupełnie niepotrzebne?
Obawy, które miałam przed rozpoczęciem, były takie, czy na pewno dam radę jeść zdrowiej i trzymać się planu, który został przygotowany, ale jak się okazało, było to łatwiejsze, niż się wydawało.
Jak długo trwała Twoja przemiana i po jakim czasie zaczęłaś zauważać pierwsze efekty?
Największa przemiana trwała właśnie 90 dni z Waszymi treningami. Pierwsze efekty zobaczyłam po około miesiącu regularności w tym, co robiłam.
Jak udawało Ci się znaleźć czas na treningi przy pracy, rodzinie i codziennych obowiązkach?
Treningi nie trwały jakoś bardzo długo i po prostu wstawałam około 1–1,5 godziny wcześniej niż zawsze i wtedy starałam się wykonywać wszystko, co musiałam.
Czy podczas przemiany pojawił się moment, w którym chciałaś zrezygnować? Co pomogło Ci przez niego przejść?
Szczerze, było bardzo dużo takich momentów. Nawet bym powiedziała, że na początku było to nawet codziennie, bo jak wiadomo człowiek, jak nie widzi efektów, to szybko się poddaje, ale ostatecznie się nie poddałam i jakoś to poszło.
Dlaczego wybrałaś właśnie Deep Breath i co sprawiło, że tym razem udało Ci się wytrwać?
Obserwowałam Was już jakiś czas i po prostu zauważyłam, jaki duży wkład robicie i jak staracie się pomóc ludziom osiągnąć jak najlepsze i zdrowe efekty. Wtedy powiedziałam sobie: to właśnie z Wami chciałabym spróbować schudnąć i zacząć bardziej dbać o swoje zdrowie. Najbardziej pomogło mi też to, że zobaczyłam, ile ludzi przeszło z Wami te wspaniałe przemiany.
Z jakich planów treningowych lub produktów Deep Breath korzystałaś podczas swojej przemiany? Jak pomagały Ci one w regularnych treningach?
Pierwszy trening z Wami to było wyzwanie w domu w 90 dni, a później było to 90 dni, ale tym razem na siłowni. Pomagało mi to, że włączając sobie Agatę na telewizorze, czułam się tak, jakbym robiła ten trening razem z nią.
Jak wyglądały Twoje treningi w praktyce, ile razy w tygodniu ćwiczyłaś i ile czasu zajmował Ci jeden trening?
Treningi na początku szły mi opornie. Nie oszukując, na początku strasznie mi się nie chciało. Robiłam to wszystko z takim przymusem, bo mówiłam sobie, że przecież muszę to robić, bo jak ja wyglądam, ale później po prostu to pokochałam.
Trenowałam właśnie 4 dni w tygodniu i trwały one zazwyczaj około godziny, ale dodatkowo poza treningami robiłam sobie dosyć długie spacery, które również dodawały mi trochę takiej energii.
Co zmieniło się w Twoim życiu poza wyglądem sylwetki, w samopoczuciu, pewności siebie, relacjach lub codziennych decyzjach?
Zmieniło się u mnie podejście do zdrowszego stylu życia. Zauważyłam, że powiedzmy „zdrowsze” jedzenie nie jest wcale aż takie złe, jakby się ludziom wydawało i naprawdę można zjeść zdrowo, ale dobrze i nawet tak domowo.
Jak wygląda Twoje życie dzisiaj? Czy nadal trenujesz i które nawyki z czasu przemiany zostały z Tobą na stałe?
Wyzwanie się skończyło, ale wiele rzeczy zostało ze mną do dziś. Nadal dbam o aktywność, robiąc między 15 000 a 20 000 kroków dziennie, i staram się utrzymywać nawyki, które udało mi się wypracować przez te 90 dni.