Jak wszystko w życiu – coś ma swoje plusy i minusy. Każda pasja jest niesamowita i daje mnóstwo radości danej osobie, a jednak są sytuacje, które potrafią nieźle dogryźć. Tak samo jest u nas. Zdrowy styl życia, treningi, gotowanie.. UWIELBIAMY TO! A jednak.. również mamy powody, by narzekać 😀

Co nas wkurza w byciu FIT?!

Z racji tego, że oboje jemy naprawdę dużo, lodówka pustoszeje w mgnieniu oka. Wtedy zaczyna się tak zwane czyszczenie lodówki i zgarnianie znalezionych resztek. Dwa dziki w domu to zdecydowanie za dużo, bo na zakupy chodzić musimy co dwa dni, czasami codziennie. To nic, że wracamy z zakupów z pełnymi siatami, skoro to wszystko znika na drugi dzień. Niestety, treningi równoznaczne są z większą podażą kalorii. 😀

Gotowanie.. czasami nawet nam się nie chce przygotowywać posiłków. Wtedy na siłę uderzamy do kuchni i przygotowujemy jakiś banalny posiłek, byleby coś zjeść. Nie ma lekko, ale jak chce się trzymać formę, trzeba organizm regularnie karmić, zwłaszcza w dni treningowe.

Wychodzenie na treningi zimą? Są dni, kiedy wyjście z domu to ostatnia rzecz, na jaką mamy ochotę. Wtedy każda wymówka jest dobra, żeby odpuścić, choć serce mimo wszystko pragnie być już na siłowni. Na szczęście motywacji nie brakuje, bo zawsze jeden drugiemu każe ruszyć tyłek. 😀 Ukłony dla człowieka, który pewnego dnia stworzy teleport!

Teraz dramat każdego fitnesiaka.. MASŁO ORZECHOWE, a dokładniej fakt, że nie można opróżnić całego słoika na raz. Rada dla was moi drodzy, nie trzymajcie masła na widoku, bo to jeszcze większa katorga.

Ciągły brak czystych majtek i skarpetek to kolejny minus. Przez treningi zmuszeni jesteśmy zmieniać je dwa/ trzy razy dziennie z wiadomych względów. Jak dobrze, że czasami można podkraść skarpetki swojemu chłopakowi 😀

Rozciąganie, aghhh.. Tylko my tak bardzo tego nie lubimy? Wiadomo, rozciąganie to nieodłączny element treningów. Świetnie wpływa na regenerację, elastyczność i mobilność mięśni, dlatego nie pomijajcie go. Mimo, że jest takie straszne i bolesne, to na pewno wasze ciało się za to odwdzięczy.

Chamskie gadki innych ludzi, którzy nie prowadzą takiego stylu życia, jak wy. Znacie to? „No co ty, jesteś na diecie?”, „Pewnie poza treningami nic nie robisz”, „Pewnie nie zjesz, bo się odchudzasz”, „Nie wierzę, że nie bierzesz żadnych supli..” i tak można wymieniać i wymieniać bez końca. Wiele osób to demotywuje, dlatego trzeba znać swoją wartość. Mieć świadomość, po co to wszystko się zaczęło i twardo dążyć do wyznaczonych celów. Nie patrzeć na to, co inni mają do powiedzenia, lecz udowodnić im, jak bardzo się mylą.

Dla każdej trenującej dziewczyny na pewno wkurzające jest mycie włosów po każdym treningu. No bo nie ukrywajmy – częstsze mycie = szybsze przetłuszczanie. Jednak każde ryzyko jest dobre dla lepszej formy!

Bitwa o ostatni kawałek mięsa to u nas tradycja. Oboje jesteśmy wielkimi mięsożercami, a kiedy niespodziewanie w lodówce zostają resztki, toczy się walka na noże. Niestety zawsze jedno musi ucierpieć a następnie wyruszyć na polowanie do pobliskiego mięsnego.

Nie zawsze treningi idą zgodnie z planem. Nie da się podporządkować sobie wszystkich ludzi na siłowni. Ktoś zajmie drążek, ktoś inny skrzynię, a jak na złość na salce fitness akurat są zajęcia. Na szczęście prawie w ogóle nie korzystamy z maszyn, bo to one są głównie oblegane na siłowniach.

Domsy (często mylone z zakwasami), które nieraz wręcz uniemożliwiają normalne funkcjonowanie na trzy dni po solidnym treningu. Znacie to uczucie, kiedy ledwo siadacie na deskę klozetową? Zgroza.

W metrze, tramwaju czy autobusie powinny być specjalne miejsca siedzące dla osób wracających z treningu. Na samą myśl o powrocie z siłowni w zatłoczonym tramwaju aż się nie chce wracać do domu, ale co zrobić, kiedy jesteś głodny, a w głowie masz tylko ciepłą kąpiel i łóżko. Gdzie lato, gdzie czas, kiedy można wszędzie śmigać rowerem.. 🙁

Nowe teorie w odżywianiu czy treningach. Ciągle przeprowadzane są przeróżne badania, które potrafią wywrócić dietę do góry nogami. Przykład? Kiedyś mówiło się, że śniadanie należy jeść jak król, a kolację jak biedak. Dzisiaj jest totalnie na odwrót, to ostatni posiłek ma być najbogatszy w węglowodany, a śniadanie najlepiej spożywać w formie białkowo – tłuszczowej.

Co do zakupów i gotowania, to dochodzi do tego wszystkiego jeszcze zmywanie.. Gdzie te czasy, kiedy mama ugotowała, mama posprzątała? Teraz zmywanie po każdym posiłku to normalka, bo jak nie zrobisz tego po jednym posiłku, a zaraz przychodzi kolejny, to już podwójna misja.

A was co wkurza w byciu FIT? 😀