Coraz młodsze osoby zaczynają wyliczać z wszystkiego kalorie i patrzeć na jedzenie jak na największego wroga. Liczenie kalorii jest jak najbardziej w porządku, ale dla wielu ludzi staje się zbyt obsesyjne, co prowadzi do strasznych chorób. Niestety media w dużym stopniu wpływają na psychikę. Ciągle słyszy się, że coś jest złe, coś tuczy, ma za dużo kalorii. Tak samo jak wciąż dużym powodzeniem cieszą się diety 1000-1200 kcal, które nie wnoszą do życia nic dobrego. To jak walka z wiatrakami, która jeszcze będzie trwała przez wiele, wiele lat. Codziennie staramy się uświadamiać was, że to zdrowa, prawidłowo zbilansowana dieta jest kluczem do pięknego ciała, wysportowanej sylwetki, świetnego samopoczucia i mocnego zdrowia!

Przez liczenie kalorii popaść można w niezłą obsesję. U osoby, która całe swoje odżywianie skupia na liczeniu nic nie wygląda normalnie. Na jedzenie patrzy pod kątem cyferek, a nie tego, czy jest pożywne i zdrowe, czy też nie. Coś może być zdrowe i mieć dużo kcal, a coś innego być mocno przetworzone, ale mieć tych kalorii mniej. Na ten przykład weźmy odchudzone serki i jogurty, które znaleźć można w każdym supermarkecie oraz prawdziwy, tłusty nabiał z dobrego źródła. Wiadomo, co wybierze osoba, dla której to ilość kalorii ma znaczenie. Praktycznie każdy produkt, który ma obniżoną zawartość tłuszczu, cukru lub do którego dodaje się sztuczne słodziki jest bardzo przetworzony. Co za tym idzie – ma zły wpływ na nasze zdrowie. A co dopiero produkty „zero kalorii”? Jedząc mało nie dostarczamy organizmowi odpowiednich ilości składników odżywczych, witamin i minerałów, przez co znacznie pogarsza się stan skóry, włosów, samopoczucie, odporność na choroby. Organizm zaczyna sam siebie wyniszczać, a chęci do życia spadają z dnia na dzień.

Jedzenie bywa wrogiem. Nie zjesz marchewki, bo ma więcej kalorii niż sałata. Nie zjesz jabłka, bo to cukier. Nie usmażysz mięsa, bo trzeba użyć tłuszczu. Nie ruszysz ziemniaków ani kaszy, bo wafle ryżowe lub inne pieczywo smakujące jak styropian jest lżejsze. Za to chude twarogi, odtłuszczone jogurty i chude szyneczki królują w Twojej lodówce. Na obiad zjesz gotowaną pierś z kurczaka i warzywa na parze, bo to taki zdrowy i lekki posiłek. Czy schudniesz? Owszem. Jakim kosztem? Kosztem zdrowia i samopoczucia poniżej zera. No i oczywiście nie licz, że stara waga nie wróci, bo wróci. Nawet podskoczy wyżej, niż na początku Twojej przygody. Tak Ci się odwdzięczy zniszczony metabolizm i wygłodzony organizm.

Wiesz, po czym jeszcze poznać, że jedzenie staje się wrogiem?

Po tym, że boisz się wyjść ze znajomymi do restauracji, a u babci nie ruszysz nic, poza szklanką wody. Na posiłek czekasz z zegarkiem w ręku, a kiedy waga pokaże Ci o 2g mięsa lub ryżu więcej, od razu je odcinasz. No właśnie – ważenie jedzenia. Ponownie poruszamy kwestię jedzenia liczbami. Można posiłki przygotowywać z pomocą wagi kuchennej. Jest to bardzo dobry sposób na pilnowanie swojej diety, nauczenia się ile co mniej więcej waży i ma kalorii. Nie jedzenia ani za dużo, ani za mało tylko tyle, ile sobie wyznaczyliśmy. Jednak nie pozwól, by ważenie posiłków przerodziło się w obsesję. Nie musisz pilnować gramów co do jednego. Nie musisz też obawiać się jedzenia na mieście. Jeśli wtedy zjesz za dużo, to w następnym posiłku możesz sobie nieco zmniejszyć ilości produktów. Z czasem waga stanie się zbędna i zobaczysz, że bez niej świetnie dasz sobie radę z przygotowywaniem posiłków. Nasi podopieczni również zaczynają od ważenia. Tym samym uczą się, ile danego produktu w posiłku mogą zjeść, żeby osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Mają też świadomość skąd bierze się kaloryczność ich diety i uczą się manipulowania makroskładnikami. Oczywiście wszystko z umiarem i luźną głową. Nie mają żadnego rygoru, a jeśli pozwolą sobie na coś więcej, to nic się nie stanie. Tutaj chodzi o zmianę nawyków żywieniowych, nie o żadne ścisłe zasady co wolno, a czego nie. Zdrowy styl życia ma być przyjemny, dieta ma być przyjemna. Jedzenie nie może nikim rządzić.

Ciężko uwierzyć, jak bardzo jedzenie może wpłynąć na czyjąś psychikę. A może to nie jedzenie, lecz ludzie promujący „zdrowy” styl życia? Trenerzy, do których zgłaszamy się po dietę? Kolorowe gazety, w których szczupłe panie zajadają się sałatkami? Tak na prawdę wiele czynników wpływa po prostu na to, jak postrzegamy samych siebie. Przeglądając magazyny widzimy idealne sylwetki, za które i tak w większości odpowiada photoshop oraz dobra pozycja. Zaczynamy czuć nienawidzić do własnego ciała, kiedy chudsze koleżanki lub kobiety w filmach z figurą godną pozazdroszczenia narzekają, że są za grube. To wszystko w ogromnym stopniu potrafi zmusić nas do drastycznych kroków. Okazuje się, że już nawet dziewczynki poniżej dziesiątego roku życia zaczynają się odchudzać, bo koleżanki, a nawet rodzice niszczą ich psychikę mówiąc im, że są za grube. A kiedy mama jest wiecznie na diecie, dziecko patrzy i się uczy.

Naucz się, że ZDROWO NIE OZNACZA MAŁO! Zdrowo oznacza pożywnie. Posiłki muszą być pełnowartościowe, bogate w niezbędne makroskładniki (białko, węglowodany, tłuszcze), witaminy i minerały. Nie możesz odbierać organizmowi możliwości do rozwoju i prawidłowego funkcjonowania, bo przewróci to Twoje życie do góry nogami. Określ swój cel, dostosuj do niego odpowiednią dietę i kalorie, których wymaga Twoje zapotrzebowanie. Trenuj, ruszaj się, bądź zdrowy! Daj przykład bliskim. 🙂