Węglowodany – temat wciąż poruszany. Pojawia się mnóstwo pytań i wątpliwości kiedy je jeść, ile ich jeść i o jakich porach po nie sięgać. Niestety przez to, że stale pojawiają się nowe teorie i kolejne badania, ludzie kompletnie gubią się w sprawach diety. Nie zmienia to faktu, że węglowodany są ważnym składnikiem diety. Jednak to nie na tym makroskładniku nasza dieta powinna się głównie opierać.  Świetnym rozwiązaniem czy to na masie, czy to na redukcji jest rotacja węglowodanami.

13256833_220177658364090_542647810_n

O co chodzi w tej rotacji? Chodzi o to, aby w dni nietreningowe jeść tych węglowodanów stosunkowo mniej niż w dni treningowe. W takie dni nasz organizm nie potrzebuje aż takiej podaży energii, jaką czerpie ze spożywania węglowodanów. Natomiast dobrze jest w to miejsce zwiększyć sobie ilości tłuszczu, które przynoszą większe korzyści zdrowotne dla naszego organizmu. Przykładowo zamiast posiłku zawierającego węglowodany, białka i tłuszcze spożyj posiłek składający się jedynie z białka i większej ilości tłuszczu.

Oczywiście nie rezygnujemy z tych węglowodanów kompletnie. Najlepiej w dni nietreningowe zostawić je sobie na ostatni lub dwa ostatnie posiłki. Od rana mamy podniesiony kortyzol, a ten odpowiada za podnoszenie cukru w organizmie, dlatego nie potrzebujemy jeszcze bardziej sobie tego cukru w krwiobiegu podbijać. Po prostu spożywajmy te węglowodany po godzinie 15, a do tej godziny jedzmy białkowo – tłuszczowe posiłki. Węglowodany na noc są potrzebne, ponieważ spotęgują one reakcję wydzielania tryptofanu, a jak wiadomo jest to związek chemiczny, który mówiąc wprost zamula nasz organizm, czujemy się senni i bardziej zmęczeni. Wydziela on również melatoninę, która odpowiedzialna jest za nasz dobowy cykl snu.

Brak węglowodanów to ogromny błąd, zwłaszcza w dni treningowe.  Nasze serce, nadnercza czy wątroba potrzebują koniecznie węglowodanów, aby wszystkie hormony prawidłowo funkcjonowały. Dlatego pamiętajmy, że te 50-80g węglowodanów (w zależności od płci, wagi, wzrostu) to na prawdę minimum również po to, żeby nasze procesy w mózgu były optymalne. Wiele osób przerzuca się na diety tłuszczowe, ale nawet na tego typu dietach nie należy całkowicie wykluczać węglowodanów.

Przyjęło się, że węglowodany jadamy około treningowo. I owszem, jest to najlepsza pora na wykorzystanie tego składnika. Jeśli trenujesz w godzinach popołudniowych lub wieczornych, to spokojnie możesz zjeść pomiędzy treningiem posiłki zawierające węglowodany proste i złożone. Natomiast jeśli trening odbywa się rano, postaraj się, aby źródłem węglowodanów były owoce. Nie obciążysz tym samym żołądka, będziesz czuć się lekko i nie doprowadzisz organizmu do zamulenia.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, abyś trening wykonywał po śniadaniu białkowo – tłuszczowym. Sami często ćwiczymy po tego typu śniadaniach. Energii nie brakuje, wręcz przeciwnie. Nie czujemy się ospali jak to nieraz bywa po śniadaniach zawierających węglowodany, a na treningu nic nie ciąży nam na żołądku. Czujemy się lekko i swobodnie. Warto sprawdzać na własnym ciele jak różnego typu posiłki wpływają na nasz organizm i samopoczucie. Zachęcamy do zrobienia sobie próbnego tygodnia treningów po śniadaniu białkowo – tłuszczowym a posiłkiem zawierającym węglowodany, białka i tłuszcze. 🙂